Ziobro brał, Kaczyński nie wiedział, Bogucki zgłosił...
Politycy prawicy umoczeni w aferę Zondacrypto Tak to się działo 2014 – Sylwester Suszek zakłada giełdę kryptowalut BitBay (późniejszą Zondacrypto). 2018 – BitBay trafia na listę ostrzeżeń publicznych KNF. 2019 – prokuratura umarza sprawę BitBay. 2020 – prokuratura po raz drugi umarza sprawę BitBay. „Superwizjer” TVN emituje reportaż, w którym sugeruje, że kapitał giełdy mógł pochodzić z wyłudzeń podatku VAT. 2021 – prezesem giełdy zostaje Przemysław Kral i zmienia jej nazwę na Zonda, a później na Zondacrypto. 2022 – w marcu znika Sylwester Suszek. Po raz ostatni widziany jest w bazie paliwowej Mariana W. 2023 – prokuratura umarza śledztwo w sprawie giełdy Zondacrypto. 2024 – prokuratura po raz kolejny umarza śledztwo w sprawie giełdy Zondacrypto. 2025 – maj, Zondacrypto jest sponsorem konferencji CPAC w Rzeszowie. 2025 – sierpień, Michał Moskal spotyka się z Przemysławem Kralem na Ibizie. 2025 – wrzesień, rozmowy Kral-Sakiewicz o sprzedaży 20% akcji TV Republika. 2025 – październik, umowa sponsorska Zondacrypto-PKOl. 2025 – październik, listopad, przelewy do fundacji Ziobry i fundacji Wiplera. 2025 – listopad, zegarek dla Piesiewicza. 2025 – pierwsze weto prezydenta do ustawy o kryptowalutach. 2026 – luty, giełda Zondacrypto upada. 2026 – kwiecień, Karol Nawrocki po raz drugi wetuje ustawę o kryptowalutach. 2026 – kwiecień, prokuratura wszczyna śledztwo ws. Zondacrypto. 2026 – czerwiec, Karol Nawrocki po raz trzeci wetuje ustawę o kryptowalutach. 2026 – wrzesień, koalicja przegrywa w Sejmie wniosek o odrzucenie weta prezydenta. Afera Zondacrypto ma kilka poziomów. Poziom pierwszy to zwykły kryminał. Z podejrzeniem morderstwa, mafią i okradzeniem tysięcy inwestorów na setki milionów złotych. A może i na miliardy – szacunki sięgają od 460 mln do 3 mld zł. Państwo w tym czasie nie reagowało. I to jest drugi poziom – dlaczego sprawy przeciwko BitBay i Zondacrypto były w prokuraturze od 2018 r. wielokrotnie umarzane? A rozpoczynały się na wniosek Komisji Nadzoru Finansowego. Poziom trzeci to powiązania właścicieli Zondacrypto ze światem polityki, służb specjalnych i mediów, zwłaszcza tych związanych z prawicą. Tu układ był oczywisty – Zondacrypto dawała pieniądze, w zamian miała dwie korzyści. Wybielała się w oczach naiwnych inwestorów, bo skoro w sponsorowanej przez nią imprezie uczestniczą kandydat na prezydenta Polski i wysłanniczka prezydenta USA, to można mniemać, że firma jest w klasie premium. Skoro jej reklamy są wyświetlane w telewizji, z którą współpracuje niedawny minister sprawiedliwości i prokurator generalny, można wnioskować, że jest ona po dobrej stronie mocy. W ten sposób naganiano do Zondacrypto klientów. Druga korzyść to czysty kryminał: firma płaciła politykom, przelewała środki na ich różne fundacje. Czy w ten sposób zyskiwała wpływ na ich decyzje? Na kształt procesów legislacyjnych regulujących rynek kryptowalut? Na działania PiS i Konfederacji w Sejmie, na trzy weta prezydenta? Jeżeli tak, to mamy do czynienia z łapówką. Dlatego ten poziom afery wzbudza dziś najwięcej emocji. Bo za konszachty Zbigniewa Ziobry z Przemysławem Kralem może zapłacić cała prawicowa formacja. Dla wielu polityków jest to więc walka o wszystko. Bo ta afera może długo żyć. Co prawda, większość Polaków nie za bardzo się orientuje, co to są bitcoiny itd., lecz doskonale wie, że zegarek, który kosztuje 170 tys. zł, czyli tyle, ile luksusowy samochód, to przejaw rozpusty. Że 450 tys. nie daje się za nic... A bratanie się z ludźmi, zza pleców których wygląda Sylwester Suszek, zaginiony (zamordowany?) pierwszy właściciel giełdy, jest moralną zgnilizną. To coś gorszego niż słynne ośmiorniczki. Prawicowa opozycja poczuła więc mroźny powiew, bo fajnie było korzystać z brudnych pieniędzy, ale teraz okazuje się, że rachunek za ten bal mogą wystawić wyborcy. A do drzwi puka prokurator. PiS, choć sprawa wychodzi poza ludzi tej partii, dotyczy i Konfederacji, i Kancelarii Prezydenta, i związanych z PiS mediów, buduje kolejne linie obrony. Zacznijmy od linii numer jeden: przejąć kontrolę nad aferą i zacząć nią administrować. Bo co parę dni pojawiają się nowe informacje, z kilku źródeł, a wygrzebują je czołowi polscy dziennikarze śledczy. Wszystko dzieje się poza kontrolą PiS, więc żeby tę kontrolę przywrócić, PiS rzuciło hasło r.walenciak@tygodnikprzeglad.pl Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową. Post Ziobro brał, Kaczyński nie wiedział, Bogucki zgłosił... pojawił się poraz pierwszy w Przegląd .