Korzeniowski ostro o Piesiewiczu. "Przekonał ludzi, że jest papieżem"
Radosław Piesiewicz, przed zatrzymaniem ws. afery Zondacrypto, zapowiedział w rozmowie z Pawłem Wilkowiczem w studiu Wirtualnej Polski, że zamierza ubiegać się o reelekcję na stanowisko prezesa PKOl-u. Robert Korzeniowski nie wierzy, że do tego dojdzie. Robert Korzeniowski jako pierwszy zgłosił swoją kandydaturę w wyborach na nowego prezesa PKOl-u. W "Studiu Sport" Paweł Wilkowicz zapytał go o to, czy wyobraża sobie, że jego konkurentem może być... Radosław Piesiewicz. Aktualny wciąż prezes PKOl został 27 sierpnia aresztowany w związku z aferą Zondacrypto. Upadła giełda kryptowalut była sponsorem PKOl-u, a on usłyszał zarzuty dotyczące płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli Zondacrypto z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością. W świetle prawa jednak, jako osoba niekarana, wciąż może podtrzymać obietnicę, którą złożył w maju rozmowie z Wilkowiczem w studiu "WP”, i ubiegać się o reelekcję. - Mówiąc zupełnie szczerze, to moja wyobraźnia nie sięga tak daleko. Nawet gdyby coś takiego powiedział, to jeszcze musiałby zebrać poparcie. Pewnie ma paru stronników. Pytanie, czy oni będą w stanie publicznie stanąć i powiedzieć: „Tak, popieram go. Uważam, że to właściwa osoba” - odpowiedział Korzeniowski. Według niego, fakt, że Piesiewicz jest niekarany, jest niewystarczający: - Nie ma takiej konieczności, by środowisko olimpijskie bazowało na prawomocnych wyrokach. Oczywiście, one mogą być pomocne, ale fakty mamy takie, jakie mamy. Mamy skandaliczną umowę dotyczącą wizerunku sportowców podpisaną przez Radosława Piesiewicza i kontrasygnowaną przez sekretarza generalnego. Poza nimi nikt o niej nie wiedział. Samo to powinno być dyskwalifikujące na zawsze. Wilkowicz zwrócił uwagę na fakt, że środowisko długo pozostawało ślepe i głuche na kolejne kontrowersyjne zachowania i decyzje Piesiewicza. - Radosław Piesiewicz jest znakomitym demagogiem. Ustanowił dwa paradygmaty. Pierwszy: kto mu się sprzeciwiał, prowadził akcję polityczną. Drugi: przekonał masę ludzi, że jest nieodwoływalny. Że jest papieżem, emirem - wyjaśnił Korzeniowski.